WIATR

Wiatr w polu hulał,
Młynki kręcił, kilka dziur wywiercił,
Poczym skręcił
I w kierunku domostw się rozpędził.
Płot przewrócił,
Drzewom gałęzie rozrzucił
W szyby zadzwonił
Drzwi sobie otworzył
Wpadł do mieszkania
I bez wachania przez nie przeleciał!
Strachem wszystkich przeszyło
Oczy wyobrażni wytrzeszczyło
Włos zwiechrzyło
A było to….. zwiewną chwilą.
Wietrzysko ponownie udowodniło
- Gdzieby nie było ono jest siłą!
Nabałaganiło,
Wszystko po drodze zniszczyło.
W złego przybysza wcielone
Wiedząc że nie będzie goszczone
Po krótkiej okrutnej wizycie
Poszło w swoją strone,
Oczywiście bardzo z siebie zadowolone.

Maria Kostrzewa
Bloomingdale-2007

Pozostaw komentarz