O ZACHODZIE ŻYCIA

Na wysokich tonach wirtuozja doświadczenia
Wcześniej nieśmiale dotykanych instrumentów
Dziś pełnej orkiestry scena
Dobrego nagłośnienia z przekroju życia brzmienia,
Gra pozornie haotyczna charakter swój zmienia
Zdecydowanie eliminuje wszelkie zwątpienia
Już wiem co gra pierwsze skrzypce
I skąd dochodzi pogłos sumienia
Zapis na pamięć swego istnienia w druk zmieniam
Dla kolejnego pokolenia przemyślenia
By przerwać stan nieistnienia
Uwolnić wytłumione brzmienia
Wyretuszować spojrzenia
Rozchylić nozdrza chłonienia
Wiarą wypełnić dusze, serce miłością
I tak najprościej naprawdę poprostu zaistnieć

Maria Kostrzewa
Bloomingdale, Jesień/2006

Jeden Komentarz do “O ZACHODZIE ŻYCIA”

  1. Droga MArio!
    JAkze podobne są nasze losy…rak piersi od 2008…teraz walka z przerzutami,walka na śmierc i życie!!!Bo ja będę walczyc…jest jedno zycie…postaraj sie!!!WARTO !!!

Pozostaw komentarz